Stoimy wobec nowych zagrożeń ludzkości u progu XXI wieku. Zagrożenia ekonomiczne dobrze opisuje Dawid DeGraw w książce pod tytułem: „Elity ekonomiczne dokonały nadzwyczajnego puczu,” (The Economic Elite Have Engineered an Extraordinary Coup”), w której udowadnia, że zagrożone jest istnienie klasy średniej w USA.
Od lat wiadomo, że rok wyborczy jest okresem pełnej mobilizacji wśród polityków. To, co można było wykonać wcześniej odkłada się na kampanię wyborczą, a gesty które można było wykonywać zawsze zaczynają mieć miejsce przed wyborami. Wszystko to rzecz jasna z dobrego serca polityka oraz szczerej troski o interes miasta. Czy może jednak nie?
„A wiesz ty, co o tobie mówią w całym mieście? A wiesz ty, co to będzie z Polską za lat dwieście?” – tak kusił Diabeł Księdza Potra w „Dziadach” Adama Mickiewicza. Jerzy Friedman jest jeszcze lepszy, chociaż na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie mniej ambitnego; nie przewiduje co to będzie z Polską „za lat dwieście”, tylko – co będzie jeszcze w tym stuleciu – że Polska będzie „mocarstwem”, oczywiście pod warunkiem, gdy będzie słuchała starszych i mądrzejszych, to znaczy – Stanów Zjednoczonych. Na ten temat odbyła się niedawno na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim debata, do której również i ja zostałem zaproszony.
Kampania prezydencka - walka o przyszłość sceny politycznej w Polsce
Rezygnacja Donalda Tuska z kandydowania na urząd prezydenta w opinii niektórych komentatorów podjęta została na skutek decyzji zewnętrznych. Pisząc o wpływach "zewnętrznych", można oczywiście mieć na myśli zarówno pozapartyjne (tajne?) struktury wewnątrz kraju, jak i zachodnie ośrodki decyzyjne. Jak podawały media, dużą rolę w owym "procesie decyzyjnym" odegrała Angela Merkel namawiająca Tuska do rezygnacji. Jeśli w tej sprawie wypowiadała się znana w Europie kanclerz Republiki Federalnej, to co dopiero mówić o kręgach nieformalnych nastawionych na reżyserowanie polityki europejskiej.
Jak Ministerstwo Finansów zabiega o zwrot podatków, które Skarbowi Państwa winien jest Henryk Stokłosa?
Podatki byłego senatora Henryka Stokłosy należałoby naliczyć raz jeszcze, począwszy od 1993 roku, z uwzględnieniem podjętej wówczas decyzji o uldze podatkowej. Wydano ją wbrew przesłankom prawnym, a dziś nie bierze się pod uwagę możliwości jej rewizji z racji przedawnienia. Takich obliczeń powinno dokonać Ministerstwo Finansów - twierdzi prokuratura. Czy i z jakim skutkiem resort zabiega o zwrot należnych Skarbowi Państwa pieniędzy?
Sprawa Romualda Szeremietiewa, czy zbieranie haków na Radosława Sikorskiego – nie są jedynymi, w których Bronisław Komorowski występuje w roli faktycznego rzecznika interesów„czerwonych” generałów. Ten „łagodny konserwatysta” opanował perfekcyjnie umiejętność eliminowania osób stojących na drodze jego kariery politycznej. Z zadziwiającą prawidłowością okazuje się zwykle, że są to osoby niewygodne również dla wojskowego lobby, zarządzającego ogromnym obszarem polskiego życia publicznego. W takich przypadkach, można się jedynie zastanawiać - czy polityczny patron WSI stanowi jedynie „narzędzie” w realizacji interesów środowiska wojskowej bezpieki, czy też stał się już reprezentantem tego układu?
Pytanie dziwne ale ważne. 10 września 2009 roku właśnie "w środku dnia" Donald Tusk spotkał się z Jackiem Cichockim. Z tego, że nie można dokładnie ustalić godziny spotkania premiera z jego ministrem wnioskuję, że nie było ono zaplanowane, bo wtedy byłoby wpisane w oba kalendarze. Wygląda więc na to, że było zorganizowane naprędce, stąd dzisiaj wiadomo, że się odbyło, Cichocki pamięta, że było to "w środku dnia" ale kiedy dokładnie - trudno powiedzieć.
Rolexie, którego wszyscy uwielbiamy, napisałeś o rozgrywaniu leszcza. Rozgrywanie leszcza rozumiem, jest to OK, na zimno czy na gorąco, mniejsza z tym, OK. Przedstawiasz jednak tylko jedną stronę medalu. Mnie wcale nie interesuje mentalność leszcza, młyny intelektualne leszcza i ewentualna panika leszcza, ale przede wszystkim rzeczywiste intencje i rzeczywiste działania PiS-u. Ja nie piszę o zasłonach dymnych, bo te może PiS wypuszczać, jakie sobie chce. Nie piszę o pogrywaniu. Zresztą, nawet, by z kimś pogrywać, trzeba wiedzieć dokładnie, jak, bo czasami może się trafić cwaniura, który z naszego pogrywania zrobi nam jesień średniowiecza.
Co pewien czas w naszym kraju nagłaśniane są różnego rodzaju wstrząsające wydarzenia z przeszłości. Rzecz ciekawa, wydarzenia te dotyczą przede wszystkim Narodu polskiego, który ukazywany jest w jak najgorszym świetle, nawet jako naród zbrodniarzy. Widzowie siedzący przed telewizorami nagle dowiadują się, że kilkadziesiąt lat temu Polacy kogoś zamordowali. Aż dech zapiera. Każdy dzień przynosi nowe wiadomości powielane przez rozliczne kanały telewizyjne, programy radiowe, artykuły w prasie. Sytuacja jest dramatyczna. Upokorzenie i rozpacz stają się chlebem powszednim dla milionów naszych rodaków. Dlaczego to wszystko się dzieje?
Polska polityka to jedno wielkie bagno. Mało kto interesuje się nią na tyle, aby dostrzec pewne niezgodności w zachowaniu i słowach polityków. A większość z nich mija się z prawdą w dość sprytny sposób, czasem czegoś nie dopowiedzą, w ostateczności spróbują zmienić temat. Fakt, wielu także kłamie w żywe oczy. Ale nawet kłamstwa mają swoje granice. Gdy przeczytałem serię artykułów odnośnie spotkań Prezydenta Malinowskiego z młodzieżą, opadły mi ręce, nogi i spodnie jednocześnie.
Chyba wszystko, może oprócz jednego, powiedziano w Polsce na temat ukarania "Gościa Niedzielnego" i archidiecezji katowickiej przez dwa polskie sądy za jakoby "niechrześcijańskie", posługujące się "mową nienawiści" teksty komentujące głośny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie "Alicja Tysiąc przeciwko Polsce". Trzeba bowiem zauważyć - obok podkreślania samej niesprawiedliwości tego wyroku - iż próbuje się w nim kusić polski Kościół do zaparcia się prawdy, tak jak to miało miejsce podczas starożytnych prześladowań chrześcijan. Takie znaczenie - moim zdaniem - miałoby poddanie się wyrokowi, jeśli redakcja, po bezskutecznym wyczerpaniu wszelakich możliwości odwołań, opublikowałaby żądany przez sąd tekst. Jego sednem jest przeproszenie Alicji Tysiąc za porównanie do hitlerowskich zbrodniarzy.
W Centrum Konferencyjnym Wojska Polskiego w Warszawie odbyła się wczoraj doroczna odprawa kierowniczej kadry MON i sił zbrojnych z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Odprawa stanowi podsumowanie minionego roku w wojsku. Eksperci negatywnie oceniają zmiany w armii, zwłaszcza odejście od powszechnego poboru. Krytycznie opiniowane są plany redukcji środków budżetowych na uzbrojenie.
W Polsce trwa spór o to, jak powinno działać państwo – jest to spór pomiędzy komunistami z jednej – a narodowymi socjalistami z drugiej strony. Ostatnio reżymowi politycy chcą przeprowadzić ustawę, umożliwiającą zwykłemu pracownikowi socjalnemu odbieranie dzieci rodzicom!!
Jeszcze we wrześniu ub. roku P. Gosiewski zdecydowanie wykluczał sojusz PiS-u z SLD, dziś zaś, na antenie Radia Kielce, stwierdził – na pytanie, czy sojusz z SLD jest niemożliwy, że takiego sojuszu nie wyklucza, choć nie popiera. Co się stało w ciągu tych kilku miesięcy, że obecny wiceprezes PiS-u przyznający się do poglądów antykomunistycznych dokonał takiego poważnego przewartościowania? I jak to przewartościowanie rozumieć? Sprawa jest o tyle intrygująca, że ówczesna wypowiedź Gosiewskiego (wtedy jeszcze szefa klubu PiS) była kontrą na głos A. Kwaśniewskiego dotyczący możliwości takiego sojuszu – dziś zaś także zabrał głos eks-prezydent, jeszcze raz powtarzając swoje i uzasadniając to możliwością pragmatycznego współdziałania oraz „odstawienia kwestii historycznych w kąt”.
Ministerstwo skarbu konsultuje nową strategię prywatyzacji Giełdy Papierów Wartościowych. Resort chce włączyć GPW w proces konsolidacji europejskich giełd. ---- Zmiany w statucie Giełdy Papierów Wartościowych, które zabezpieczą ją przed wrogim przejęciem, zamierza wprowadzić Ministerstwo Skarbu Państwa. Prywatyzacja GPW zaplanowana jest na czwarty kwartał tego roku. W pierwszym etapie poprzez giełdę ma zostać sprzedanych ponad 63 proc. jej akcji, a pozostałe - po 3-5 latach.
Nieoceniony W. Sadurski w iście sokratejskim stylu rozwodzi się nad skrajną głupotą ciemnogrodu i polskiego kołtuna, która to wyraża się w twierdzeniu, jakoby legalizacja związków jednopłciowych stanowiła zagrożenie dla rodziny. Il professore przeprowadza następujące rozumowanie:
Media są pełne informacji, w których zawarte są tzw. fakty. Dzięki poznaniu faktów masowy odbiorca może wyrobić sobie własny pogląd na określony temat. W taki sposób reklamowany jest dziś niejeden program radiowy, telewizyjny, gazeta. Większość odbiorców daje faktom wiarę i z pełną otwartością pochłania medialną papkę.
Jeśli się stworzyło państwo pozorne, imitujące i to w dość nieudolny sposób, państwo wolne, niepodległe i praworządne, to nie można mieć naraz pretensji o to, że ta potiomkinowska wieś rządzi się własnymi prawami. Ostatnio bowiem pojawiły się dwie ciekawe, choć moim zdaniem niezbyt głębokie, diagnozy sytuacji politycznej Polski, w których zwraca się uwagę generalnie na to, że wciąż u władzy nie nastąpiła jakaś zmiana pokoleniowa (rządzi establishment III RP) oraz na to, że życie polityczne w naszym kraju jest bezideowe. Może i jest w tym sporo racji, ale jakie są powody takiego stanu rzeczy?
„W sekrecie, towarzyszu, powiem wam, nie bawią już idee mnie ogromne! W szwajcarskim banku małe konto mam, że o londyńskim nawet już nie wspomnę. Mieszkanko niezłe mam w Alei Róż, na Szucha zaś rozkoszną garsonierę, przed oknem luksusowy stoi wóz i wrastam tak powoli w lepszą sferę”.Tak w 1966 roku Janusz Szpotański rozpoczynał „Lament wysokiego dygnitarza”.
W pradawnych czasach, kiedy to mądrość Stalina zmieniała biegi rzek, jeden błąd któregoś z towarzyszy partia-matka (a raczej maciora), była w stanie wybaczyć, ale dwa błędy były już dowodem tzw. odchylenia od myślenia rewolucyjnego. Te precyzyjne kryteria kwalifikacji rewolucyjnej czujności przypomina w apologetycznym artykule o jednym z najtwardszych komunistów na ziemiach polskich, zmarłym niedawno (styczeń 2010) w wieku niemalże stu lat, K. Mijalu, młody, a jakżeż przecież uzdolniony, Rafał Kalukin (którego już dawno wypatrzyłem jako wiernego ucznia mistrza Adama) w tekście pod klasycznie, jak na nowomowę gazetową przystało, zagiętym tytułem „Człowiek bez odchyleń”.
Słowo wylatuje wróblem, a powraca wołem. Gdyby taki, dajmy na to, poseł Mirosław Drzewiecki, występujący w widowisku telewizyjnym zwanym Sejmową Komisją Śledczą Badającą Aferę Hazardową Której Nie Było jako "Miro", co to obiecywał, a nie załatwiał, zastosował się do rady udzielonej ongiś Polsce przez francuskiego prezydenta Chiraca, by "siedzieć cicho", to nie byłby dzisiaj kandydatem na winowajcę na wypadek, gdyby jednak starsi i mądrzejsi kazali zasiadającym w komisji fajdanisom stwierdzić, że afera była, a winnych napiętnować surowymi, a przynajmniej - nieuchronnymi karami.
Dlaczego państwo chce wychowywać nasze dzieci? Dlaczego elity mające wpływ na instytucje państwa uważają, że państwowi specjaliści lepiej wychowają nam dziecko? Przecież wychowanie to praca trudna i żmudna, mówi się "obyś cudze dzieci uczył"! Skąd więc ten pęd, żeby nauczać nam dzieci?
Prawem szarańczy jest mnożyć się, pożerając wszystko dookoła. Wszelako nie powinniśmy jej zadania ułatwiać. Przeciwnie: broniąc się przed szarańczą i jej hagiografami, bronimy świata, w którym zło i dobro mają wyraźnie określone oblicza. Nie pozwólmy ich zakłamywać.
Od lat wiadomo, że rok wyborczy jest okresem pełnej mobilizacji wśród polityków. To, co można było wykonać wcześniej odkłada się na kampanię wyborczą, a gesty które można było wykonywać zawsze zaczynają mieć miejsce przed wyborami. Wszystko to rzecz jasna z dobrego serca poli...
Czytaj Więcej ...
Jak oligarchia okradła obywateli USA
Stoimy wobec nowych zagrożeń ludzkości u progu XXI wieku. Zagrożenia ekonomiczne dobrze opisuje Dawid DeGraw w książce pod tytułem: „Elity ekonomiczne dokonały nadzwyczajnego puczu,” (The Economic Elite Have Engineered an Extraordinary Coup”), w której udowadnia, że zagro...
Czytaj Więcej ...
Szczypta soli trzeźwiących
„A wiesz ty, co o tobie mówią w całym mieście? A wiesz ty, co to będzie z Polską za lat dwieście?” – tak kusił Diabeł Księdza Potra w „Dziadach” Adama Mickiewicza. Jerzy Friedman jest jeszcze lepszy, chociaż na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie mniej...
Czytaj Więcej ...
CZEGO SIĘ BOI BRONISŁAW K. ?
Sprawa Romualda Szeremietiewa, czy zbieranie haków na Radosława Sikorskiego – nie są jedynymi, w których Bronisław Komorowski występuje w roli faktycznego rzecznika interesów „czerwonych” generałów. Ten „łagodny konserwatysta” opanowa...
Czytaj Więcej ...
List do drogiego Rolexa
Rolexie, którego wszyscy uwielbiamy, napisałeś o rozgrywaniu leszcza. Rozgrywanie leszcza rozumiem, jest to OK, na zimno czy na gorąco, mniejsza z tym, OK. Przedstawiasz jednak tylko jedną stronę medalu. Mnie wcale nie interesuje mentalność leszcza, młyny intelektualne leszcza i ewentualna pa...
Czytaj Więcej ...
Globalne oblicza antypolonizmu
Co pewien czas w naszym kraju nagłaśniane są różnego rodzaju wstrząsające wydarzenia z przeszłości. Rzecz ciekawa, wydarzenia te dotyczą przede wszystkim Narodu polskiego, który ukazywany jest w jak najgorszym świetle, nawet jako naród zbrodniarzy. Widzowie siedzący przed te...
Czytaj Więcej ...